W lutym też czytam ;)



Luty za nami. U mnie minął trochę nerwowo (w pracy głównie), trochę w biegu. Były też wyjścia, jakieś małe rocznice. ;) Za oknem wita nas już wiosna. To właśnie ona przyniesie nam słońce i ogrzeje nas po zimie. Luty to też przeczytane książki. W minionym miesiącu udało mi się przeczytać cztery pozycje. Jedne mi się podobały bardziej, drugie mniej. Oczywiście, jak zawsze u mnie istny miszmasz, trochę sensacji, trochę obyczaju. Zobaczcie od czego zaczęłam zimowy luty. ;)


Weronika Mathia, Rdzeń. Przyjemnie było powędrować po znajomych miejscach, by znaleźć rozwiązanie zagadki sprzed lat. Julia żyje zaginięciem swojego młodszego brata, którego od lat poszukuje. Gdy nagle Damian się odnajduje jej szczęście nie ma granic. Niestety to szczęście nie trwa długo. Julia wraz z matką giną, a odnaleziony brat znika bez śladu. Historia Juli przetykana jest wspomnieniami Rockiego i Angeliki. Sprawę morderstwa będzie rozwiązywać para policjantów. Tylko czy wszyscy będą uczciwi? Co się stało przed laty? Czyta się szybko, nie jest to historia mrożąca krew w żyłach. Mimo wszystko polecam, fajnie się czyta.



Nina Zawadzka, Skazana za miłość. Jest to kolejna, dobrze napisana książka przez Ninę Zawadzką. Tym razem akcja książki rozgrywa się w Lubartowie, Lublinie oraz Kanadzie. W okresie wojennym będziemy wędrować po Lubartowie, Lublinie i okolicach. To tam poznamy Rutę i Brunona, których połączy miłość. Jest to książka o niezłomności ducha narodu walczącego z okupantem. Najpierw z nazistami, potem z Armią Czerwoną. Autorka przypomina w niej o żołnierzach wyklętych, o walczących kobietach. Przepiękna historia o miłości, przyjaźni, w której teraźniejszość (w tym przypadku rok 1994) przeplata się z przeszłością. Polecam, bardzo dobrze mi się czytało tą książkę.



Anna Karpińska, Nie wolno mi kochać ciebie. Książka jest pierwszym tomem z cyklu Przewrotny los. Czy można kochać kogoś, kogo nie powinno się obdarzyć miłością? Jak widać można, bo właśnie taką historią uraczyła nas Anna Karpińska w swojej najnowszej książce. Jest ona opisana z poglądu i doświadczeń trzech pokoleń, babki, matki i córki. Łączy je miłość nie tylko rodzinna, ale także miłość do mężczyzny, który nie powinien być im pisany. Cóż przyznaję, że troszeczkę nużyła mnie ta opowieść. Jest to słodko-gorzka historia o miłości, która nie powinna się wydarzyć. Przeczytam drugi tom z ciekawości, by poznać zakończenie tej historii. 



Michał Śmielak, Śnieg przykryje. Jak to u Michała Śmielaka, zaczynasz czytać i nie wiesz o co chodzi. Po 25 latach od zaginięcia Ryszard pojawia się w domu, jak gdyby nigdy nic i myśli, że jest rok 1999. Tuż przed milenium, kiedy wszyscy myślą, że rok 2000 przyniesie koniec świata. I faktycznie dla naszego bohatera w pewien sposób ten świat się skończył. Nie pamięta nic, co się działo przez te 25 lat, bo cóż stracił pamięć. Jak się okaże dla niektórych ten jego brak pamięci będzie zbawienny. I nie będzie to jedna osoba. ;) Tą historię poznajemy z relacji trzech osób - Ryśka, naszego bohatera z brakiem pamięci; Ewy, która ma wpływ na to, co będzie się z nim działo przez te 25 lat i jego syna Piotra, który też ma znaczny wpływ na bieg tej historii. Doceniam, że w książce oprócz mrocznego klimatu, w którym giną 3 osoby, nie zabrakło śmiesznego (w moim odczuciu) wątku o UFO. Uważam, że książka jest świetnie napisana, jej akcja jest wartka i z ciekawością śledzi się losy naszych bohaterów. Zakończenie książki też takie nieoczywiste. Polecam.



Nie ma co ukrywać, marzec to moment, w którym zabieram się za robienie kartek wielkanocnych. Przede mną też ciekawe spotkania i wydarzenia, których nie mogę się doczekać. ;)


Książka Śnieg przykryje Michała Śmielaka została przeczytana w ramach wyzwania Pod hasłem.

Brak komentarzy

Prześlij komentarz